środa, 7 października 2015

BURGERY SOJOWE, moje pierwsze wegetariańskie mielone :)

Witam!!!
Wczoraj po raz pierwszy spróbowałam zrobić kotlety sojowe.
Owszem jadłam kilka razy, ale były to gotowe kotleciki dostępne w każdym markecie. Tym razem nie poszłam na łatwiznę i przygotowałam je sama.

Z podanych składników wyszło mi 15 kotlecików. Na obiad zjadłam jako kotlety z kaszą i ogórkiem, natomiast na kolacje przyrządziłam je w formie burgerów.




Składniki:

  • soja 350g,
  • 4 ząbki czosnku,
  • 2 jajka,
  • sól, pieprz, ulubione przyprawy,
  • otręby owsiane/pszenne lub bułka tarta.


Przygotowanie:
Soję moczymy przez dobę w wodzie. 
Następnego dnia gotujemy ją przez ok 2 godziny. 
Po ostygnięciu mielimy soję na gładką masę (ja użyłam blendera, ponieważ nie mam maszynki do mielenia), dodajemy 4 ząbki czosnku, przyprawy i 2 jajka. Nie żałujmy przypraw, by kotleciki nie były mdłe.

Z uzyskanej masy formujemy małe kotleciki i obtaczamy w otrębach owsianych i/lub bułce tartej. 
Smażymy na rozgrzanej oliwie z oliwy. 


SMACZNEGO!!!

piątek, 2 października 2015

Kuchenka indukcyjna czy gazowa? Jaką wybrać?

Dzień dobry! 
Prace na budowie idą pełną parą, meble do kuchni wybrane, blat wybrany, płytki też. Myślę, że kwestia 3 miesięcy i będę mogła Wam pokazać co nieco. Na początku oczywiście, będą same podstawowe rzeczy pozwalające Nam żyć (i przetrwać:P) w nowym domu, a z biegiem czasu będziemy doposażać. Im bliżej przeprowadzki, tym bardziej się przeciąga i dłuży. 




Ale.. nie o tym dziś. Dziś chciałam się poradzić jaką kuchenkę do kuchni wybrać? Całe życie funkcjonowałam na kuchence gazowej... jakiś czas temu zepsuła się teściom i kupili indukcyjną. 
Powiem Wam, że przez te kilka miesięcy, ani ja, ani mój narzeczony nie może się przekonać. 
Jak gotuję, to w trakcie zawsze sprzątam, myję na bieżąco naczynia. Lubię robić wszystko szybko. Ręką mokrą chcąc włączyć kuchnię- nie działa, wykipi mi woda- kuchenka się wyłącza, zaczyna piszczeć... a ja w nerwach i mam ochotę rzucić wszystko i wyjść. Czasami z rozpędu wezmę jakiś garnek, stawiam wodę np na makaron i czekam! Po kilkunastu minutach uświadamiam sobie, że ten garnek nie działa na tej kuchni! I znowu nerwy! Nie wiem, czy ja nie umiem z niej korzystać, czy co...

Jak myślicie? Zaryzykować i wybrać płytę indukcyjną, chociażby na jej wygląd wierząc, że po prostu się przyzwyczaje, czy nie ulegać pogoni za nowoczesnymi technologiami i zostać przy standardowej kuchence gazowej? Jakiej Wy używacie?
Jakie są Wasze odczucia, szybko przestawiłyście się na gotowanie na indukcji?  


Pozdrawiam :)

czwartek, 9 lipca 2015

Wyposażenie i aranżacja kuchni- czym się kierować? INSPIRACJE KUCHENNE

                    Kobietki, kuchnia to nasz raj! Podzielcie się jak urządzałyście kuchnie, co Wam się sprawdziło, co odradzacie, co doradzacie. Kolory, sprzęty, dodatki- wszystko :)

Za 6-8 miesięcy chcielibyśmy się wprowadzić "na swoje". I tu zaczynają się schodki, jak urządzę swoją wymarzoną kuchnię?! Oglądam inspirację, chodzę po sklepach meblowych, podoba mi się masa rzeczy, ale chcę by było praktycznie, wygodnie i nowocześnie.

Byłam u znajomej, która urządziła sobie kuchnie na czarno- odradziła mi od razu, mówi że była w ciąży, miała mdłości i jej wybory były na "odwal", by jak najszybciej wyjść ze sklepu wybrała czarną lodówkę, kuchenkę, ciemne blaty. 

Widać na nich wszystkie smugi, bród i kurz. 

Ja nie jestem fanką ciemnych przestrzeni, więc nawet się nie zastanawiałam nad tym, ale już wiem, że nie warto.

Jedyne co na razie zdecydowałam to to, że kuchenkę będę miała w rogu. Coś takiego:


Okno w kuchni mam panoramiczne jak na poniższych inspiracjach:






Jak widzicie uwielbiam jasne przestrzenie, jednak ostatnio dla wypróbowania kupiłam biały stolik i jest tragedia, kilka razy dziennie muszę go czyścić.

Kolejnym moim dylematem jest czy zrobić blat z krzesłami jak na inspiracji nr 2 czy po prostu stół? W 90% jestem za stołem, a jak jest w praktyce ma któraś doświadczenie z blatem?

Kolory płytek na ścianach nad zlewozmywakiem i blatami- biały. Za czy przeciw? Znajomy mi odradza, twierdząc że fugi będą się brudzić. Doradza mi natomiast szklane płytki- obraz, coś takiego:



Jak myślicie?  


Boję się, że wejdę do sklepu, dostanę oczopląsu i wezmę coś z czego nie będę po czasie zadowolona. 

A Wy jak urządzałyście swoją kuchnię? Wszystko przemyślane czy jednak poddałyście się chwili zakupów i kupiły co w danym momencie wpadło w oko? 


POZDRAWIAM!!!!!


PS. Zdjęcia skopiowane z google grafika.

środa, 8 lipca 2015

Makaron z jarmużem i suszonymi pomidorami

Hej, dziś opublikuję Wam również zaległego posta, który wisiał w wersjach roboczych. 


To co lubię najbardziej, czyli MAKARON :) 

Była to moja pierwsza styczność z jarmużem, więc nie wiedziałam co z nim zrobić. Klasycznie, nic wydziwianego i czasochłonnego, całość zajęła mi do 15 minut:) 

Makaron gotuję standardowo- al dente. 

W tym czasie na patelni podgrzałam odrobiny oliwy z oliwek, przecisnęłam czosnek przez praskę i dodałam jarmuż. Mieszając podsmażam i dodaję posiekane suszone pomidory. 

Widziałyście, że przy makaronach pełnoziarnistych z Lubelli dodają gratis małe saszetki np z suszonymi pomidorami, papryczką, czosnkiem itp.?


 Po odcedzeniu makaron wrzuciłam na patelnię i wszystko wymieszałam. 



A Wy w jaki sposób jeszcze wykorzystujecie jarmuż? 


SMACZNEGO!!!

Zupy z naturalnych warzyw: Dania Babci Zosi- SYS, ZUPA Z SOCZEWICY

                      


 Na drugi odstrzał zup z suszu poszła zupa z soczewicy. Koleżanka, która kupiła mi te zupy, dała wskazówkę, by dawać odrobinę mniej wody. Producent zaleca 1 litr, dałam troszeczkę mniej i faktycznie zupa smakowała pysznie. Była dobrze doprawiona, no i o dużo lepsza od grochówki z poprzedniego postu. Może gdybym i d grochówki dała mniej wody, smak byłby intensywniejszy? Spróbuję następnym razem. 

Nie będę się rozpisywać ponieważ wykonanie jest tak samo banalne jak przy grochówce, tylko tak jak pisałam dałam mniej wody.

Jeżeli lubicie wyraziste smaki, to zupa z soczewicy przypadnie Wam do gustu:) 

Następną, ostatnią zupą z tej serii będzie barszcz ukraiński. Ale to za jakiś czas :)

PS. Przepraszam za chamskie zdjęcia z telefonu, ale nie miałam przy sobie aparatu. 




SMACZNEGO!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Zupy z naturalnych warzyw: Dania Babci Zosi- SYS, GROCHÓWKA

Hej hej witam po dłuższej przerwie. Jako że ze względu na ograniczenie co do sprzętów kuchennych, dania jakie robię są zwykłe i bardzo często powielane lub po prostu zamawiane na mieście, nie ma więc co dodawać. 

Szukając rozwiązań w internecie, co jeść by było szybko, zdrowo i smacznie natknęłam się na stronę oferującą dania, które przygotowujemy w 20 minut i są z naturalnych składników. Hmm... zastanawiałam się jak może to smakować, kilka razy dodawałam produkty do koszyka, jednak nie realizowałam zakupu. Bardzo często tak robię, jeżeli chodzi o zakupy internetowe, coś mnie blokuje. Z racji, że mieszkam w małej miejscowości, nie ma u nas takich produktów.. Po jakimś czasie, koleżanka studiująca w Krakowie wspomniała, właśnie o tych zupkach i zachwalała. Poprosiłam więc, by przy okazji i mi kupiła. "Zamówiłam" sobie u niej cebulową, grochową, barszcz ukraiński i soczewicową. Cebulowej niestety nie było. 


 

Na pierwszy odstrzał poszła grochowa, której jestem wielką fanką. Mój narzeczony gotuje najlepszą na świecie grochówę:) 

Nauczona porażkami, które zawsze odnosiłam przygotowując zupy z proszku, chcąc przedobrzyć, coś dodać od siebie i zazwyczaj nie wychodziło, zrobiłam dokładnie jak producent opisuje na opakowaniu: suszone warzywa i przyprawy wsypałam do 1 litra zimnej wody, doprowadziłam do wrzenia, zmniejszyłam ogień i dodałam łyżkę masła. Gotowałam na wolnym ogniu dokładnie 28 minut.
Producent zaleca minimalnie 25 minut. 


W między czasie przygotowałam grzanki i oczywiście czym byłaby grochówka bez kiełbasy, którą pokroiłam w kosteczkę i podsmażyłam wraz z nimi.

Grochówka wyszła dobra, dla mnie jednak trochę mdła. Lubię ostre i wyraziste smaki, więc pieprz i odrobina magi załatwiła sprawę i wyszło super. Mojemu narzeczonemu natomiast smakowało średnio, zjadł, ale jak to mówią nie urwało mu. Ale jak wspominałam robi najlepszą grochówkę na świecie, i co do tego dalej nie zmienię zdania:) Ja, zwolenniczka dań drugich, która zup kompletnie nie potrafi gotować jestem zadowolona z takich prostych i szybkich rozwiązań bez masy chemii w składzie.



A Wy często sięgacie po tak proste i szybkie rozwiązania? 
Dla mnie, która coraz częściej wraca z pracy i zamawia pizze lub kebaba jest to idealna  propozycja na obiad.. zarówno dla zdrowia jak i sylwetki :)


SMACZNEGO:)

piątek, 8 maja 2015

Placki z kaszy gryczanej z dodatkiem fety

Witam kochani! Bardzo dawno nic nie dodawałam, nie pisałam, ale tzw złośliwość rzeczy martwych dopadła moją kuchnię. A raczej kuchnię moich teściów u których tymczasowo pomieszkuję. 
Najpierw w kuchence zepsuły się 3 palniki i działał jedynie jeden- najmniejszy. Ciężko było cokolwiek ugotować, bo trwało to mega długo. Później zepsuł się ostatni palnik i tak na jakiś czas zostałam totalnie bez kuchenki! 

Teraz jest już nowa kuchenka... to zepsuł się piekarnik, więc dalej jestem w jakiś sposób ograniczona. No, ale przejdźmy do rzeczy. Jestem mega fanką kaszy gryczanej, której kiedyś unikałam jak ognia, ogólnie akceptowałam jedynie ziemniaki. Wczoraj spróbowałam zrobić placki z kaszy gryczanej z dodatkiem sera fety. Najlepiej smakowałyby mi z sosem czosnkowym, niestety miałam zaplanowaną wizytę u dentysty, więc podałam je z jogurtem naturalnym z łyżeczką majonezu i pieprzem. 



Składniki (6 małych placuszków):
- woreczek kaszy gryczanej- 100g,
- 1 duża łyżka sera typu feta,
- 1 jajko,
- bułka tarta,
- sól, pieprz,
- natka pietruszki,
- olej do smażenia.

Kaszę gotujemy zgodnie z zaleceniami na opakowaniu i odkładamy do wystygnięcia. 

Kiedy wystygnie dodajemy czubatą łyżkę sera fety, wbijamy jedno jajko, posiekaną natkę pietruszki i doprawiamy solą i pieprzem. 

Dosypujemy bułki tartej, na tyle by uzyskiwana masa nie rozpadała się. Odstawiamy na chwilę do lodówki- 5-10 min. Po czym formujemy okrągłe placuszki. Jeżeli będą rozsypywać się w rękach, dodać jeszcze bułki tartej. 


Po uformowaniu placków, na patelni rozgrzewamy olej i smażymy z obu stron na złocisty kolor.

Zauważyłam, że im bardziej usmażony placek, nawet na kolor ciemno-brązowy tym lepiej smakuje.


SMACZNEGO!!!